Praktyczne porady dla matek i ojców. Przeczytaj, co powinni wiedzieć rodzice o zdrowiu dziecka.

Pandemia latem gasnąca?

Czy SAMOISTNE WYGASZANIE PANDEMII

jest możliwe?

O naszej krajowej pandemii wciąż wiemy niewiele. Brakuje nam medycznych opracowań o jej przebiegu. Dochodzą do nas jedynie sporadyczne wiadomości MZ i GIS. Z tych źródeł wynika, że od 4 marca do 26 maja br. rozpoznano 22 303 zakażenia, zmarło 1025 osób, wyzdrowiało 10 330. Łatwo można policzyć, że nadal choruje około 11 000. Jaki jest ich stan zdrowia – nie wiemy. Optymistyczny jest fakt podany przez ministra Szumowskiego, że obecnie wolnych jest ponad 80% łóżek i 90% respiratorów przygotowanych dla chorujących na COVID-19.

Sieć zalewają wypowiedzi i publikacje różnych niemedycznych „ekspertów”. Mniej czy bardziej celowo utożsamiają oni zachorowalność z wykrywalnością, co jest nieprawdą. Przecież wiemy, że bada się nielicznych, a wiele zakażeń jest bezobjawowych. W medialności pandemii można dostrzec politykę i biznes.

Uważam, że nie powinniśmy w prosty sposób porównywać sytuacji w Polsce ani do początkowej epidemii w Chinach, ani do tej niedawnej w zachodniej i południowej Europie.

Wiemy, że do Polski wirus dotarł po dwóch miesiącach, czyli stosunkowo późno. Przybył nie tylko z Niemiec (jako tzw. pacjent zerowy), lecz także z innych państw. Wczesna izolacja naszego kraju i jego obywateli wpłynęła na wyhamowanie pandemii z wyjątkiem większych pojedynczych ognisk zakażeń.

Z lekarskiego punktu widzenia dostrzegam, że powszechna higiena rąk, izolacja czy tylko dystansowanie zmniejszyły liczbę wiosennych przeziębień. Jest to o tyle istotne, że walka z jednym przeciwnikiem jest łatwiejsza niż z dwoma. Tym samym zakażony człowiek łatwiej może „okiełznać” zarazki, które naruszyły jego terytorium, a nawet osłabić groźnego koronawirusa.

W Polsce śmiertelność z powodu COVID-19 wynosi 27 osób na milion mieszkańców (wg MZ z 26.05.2020), czyli jest stosunkowo niska. W Szwecji umiera 399 osób na milion, we Francji 436, w Wielkiej Brytanii i we Włoszech te wskaźniki są dwudziestokrotnie większe niż u nas, w Hiszpanii jest jeszcze gorzej. Jako lekarz patriota chciałbym powiedzieć, że w Polsce mamy służbę zdrowia dwadzieścia razy lepszą – ale niestety, nie mogę. Czy rzeczywiście większa wyszczepialność przeciw gruźlicy i innym chorobom zakaźnym mogła mieć korzystny wpływ na przebieg choroby w Polsce i innych państwach Europy Środkowo-Wschodniej? Jak dotąd tego nie udowodniono. Zapewne wiele czynników mogło mieć znaczenie, choćby wiek mieszkańców i powiązane z nim choroby współistniejące.

Wiemy, że w Polsce jest lepiej, niż się obawialiśmy. Szczególnie jeśli ocenimy wykrywalność zachorowań dzieci. Prawdopodobnie na dzieci przypada mniej niż 2% infekcji nowym koronawirusem. Do dziś wykryto w naszym kraju nieco ponad 100 zakażonych.

U tych dzieci zwykle nie występowały objawy wskazujące na COVID-19 – a jeśli już, to były one lekkie. Na ogół zakażenia układu oddechowego przypominały zwykłe przeziębienie lub łagodne wirusowe zapalenie płuc. Maluchy najczęściej trafiały do szpitala z powodu nie COVID-19, lecz innych schorzeń. Jak dotąd nie stwierdzono w Polsce zespołu wieloukładowej reakcji zapalnej przypominającej chorobę Kawasakiego, która może mieć związek z koronawirusem.

Najnowsze wiadomości są coraz bardziej optymistyczne. Ostatnie ogniska zakażeń wskazują, że choć co czwarty górnik (zapewne średnio młody, bez chorób współistniejących) jest zakażony, to głównie bezobjawowo.

Te obserwacje pozwalają mieć nadzieję, o której wcześniej pisałem, że SARS-CoV-2 może stracić swoją zjadliwość, podobnie jak przed laty koronawirusy jeszcze bardziej śmiercionośne.

Epidemia SARS została wygaszona w ciągu kilku miesięcy na początku XXI wieku. Późniejsze zakażenia MERS trwały jeszcze krócej. Co prawda występują nadal, ale sporadycznie – przede wszystkim na Półwyspie Arabskim. Ludzie zakażają się głównie przez bezpośredni lub pośredni kontakt z zakażonymi wielbłądami czy produktami pochodzącymi od nich (np. pijąc surowe mleko wielbłądzie). Potwierdzono możliwość transmisji wirusa między ludźmi, ale do zakażeń dochodzi w sytuacji bliskości z osobą chorą. Większość transmisji człowiek–człowiek zachodziła w szpitalach od pacjentów przyjętych z powodu MERS, wydalających wirusa w dużej ilości.

W przypadku obecnego SARS COV-2 krótki okres obserwacji, złożoność procesów epidemiologicznych i brak rzetelnych badań naukowych uniemożliwiają przewidywanie dalszego przebiegu pandemii. Niemniej większość wirusologów jest zgodna, że groźny koronawirus z czasem ulega kolejnym, dającym ludziom nadzieję, mutacjom, podobnie jak inne wirusy RNA. Każdy z trzech głównych typów ma też swoje regionalne modyfikacje. Dotychczas, przechodząc z człowieka na człowieka, groźne wirusy traciły swoje chorobotwórcze właściwości. Oczekuję, że tak też się stanie z SARS COV-2.

OBECNIE wydaje się, że zagrożenie w naszym kraju jest znacznie mniejsze i staje się podobne do grypy sezonowej. Podejrzewam, że mimo dalszej wysokiej zakaźności pandemiczny koronawirus nie jest już tak groźny dla młodych i zdrowych. Nie ma jednak podstaw, aby podobnie optymistycznie oceniać ryzyko u schorowanych seniorów. Mimo wszystko wierzę, że obserwowany trend wygaszania pandemii będzie się utrzymywał przynajmniej do jesieni, a może znacznie dłużej – do kolejnego groźnego patogenu. Walka trwa. Jak się zakończy? Wkrótce można będzie powiedzieć więcej, śledząc skutki dalszego łagodzenia obostrzeń epidemiologicznych.

 

O mnie

Marek Pleskot

Jestem pediatrą od ponad 30 lat. Przez 14 lat uczyłem studentów i specjalizujących się lekarzy w Warszawskiej Akademii Medycznej, od 22 lat prowadzę gabinet pediatryczny w Podkowie Leśnej. Wiem o co pytają rodzice i wiem czego zwykle nie zdążą wytłumaczyć inni lekarze.

Popularne porady

PIES przyjacielem dziecka

Głaskanie i przytulanie zwiększa poziom

KOMARY atakują

Po ukąszeniu komara najczęściej

© 2015 pediatraodpowiada.pl. Porady dla rodziców i opiekunów dzieci