Praktyczne porady dla matek i ojców. Przeczytaj, co powinni wiedzieć rodzice o zdrowiu dziecka.

SUKCES z wyboru

Góra górze nierówna

– podobnie z sukcesem, są różne, ale najważniejsze, że są. Zanim dziecko zacznie zdobywać szczyty, musi nauczyć się chodzić. Zdarza się, że wycofanemu dziecku przypominam, iż opanowało trudną sztukę chodzenia, choć nie było łatwo. Ostatecznie odniosło sukces – fantastycznie chodzi, a nawet tańczyć potrafi. Podobnie z wieloma innymi życiowymi zadaniami. Zrealizujemy je, jeśli konsekwentnie będziemy się starać. Każdy jest kowalem swego szczęśliwego życia.

Początkiem sukcesu jest właściwy wybór. Warto uczyć dziecko podejmowania decyzji od najmłodszych lat. Pozwólmy maluchowi (na miarę jego dojrzałości) wykazywać się samodzielnością. Niech decyduje, czy woli budować domek z klocków, czy bawić się samochodzikiem, czy na spacer założy czapeczkę czerwoną, czy niebieską? Na wszystko potrzeba cierpliwości. Maluch niech sam, w swoim tempie, zawiąże buciki, nawet gdyby to miało trwać „wieczność”. Nie wyręczajmy. Samodzielności można nauczyć się tylko wtedy, gdy się czegoś próbuje. Jeśli przez brak cierpliwości będziemy dziecko wyręczać, w efekcie będzie pełne obaw za każdym razem, gdy będzie musiało zrobić coś samo. Takie wychowanie może doprowadzić do tego, że dziecko nie będzie w stanie podjąć żadnej decyzji samodzielnie, a każda nowa aktywność wywoła u niego panikę.

Zachęcajmy do działania i doceniajmy rezultaty. Dla niemowlaka osiągnięciem jest unoszenie głowy, gaworzenie czy chodzenie. Dziecko, nawet bardzo małe, może zrobić coś samo, coś, z czego może być dumne. Z czasem dorośnie do poważniejszych wyborów, na przykład dotyczących szkoły ponadpodstawowej.

W kształtowaniu sukcesu potomka istotne jest wzbudzenie w nim przekonania, że jego decyzje są ważne, że ma on realny wpływ na sytuacje w swoim życiu.

Umożliwienie dziecku działania daje mu szansę na zobaczenie pozytywnego zakończenia. Z nastawieniem: „prędzej czy później wszystko mi się uda, muszę tylko bardziej się postarać”, pesymizm w dorosłym życiu nie będzie mu groził.

Brak wyzwań jest wrogiem samodzielności, ale postawienie przed dzieckiem wymagań nie do spełnienia zrobi z niego pesymistę.

Małe dziecko szybko zniechęca się na skutek niepowodzenia. Irytuje się i najczęściej nie chce już powtórzyć próby. Gra w „Ile razy jeszcze” uczy, że wszystko wymaga czasu i ćwiczenia. Na przykład przed pierwszą jazdą na dwukołowym rowerku warto zapytać dziecko, jak myśli: ile razy trzeba będzie próbować, żeby się w końcu nauczyć jeździć. Zaakceptujmy każdą propozycję. Potem przyczepmy w widocznym miejscu kartkę i zaznaczajmy, ile razy już ćwiczyliście. Taka zabawa nastawia na radość z wysiłku i pokazuje dzieciom, że na początku zawsze muszą być trudności. Uczy, że nawet gdy coś im nie wychodzi, to nie należy się załamywać, gdyż w końcu uda im się zrealizować to, co początkowo było niemożliwe.

Problemy są naszym chlebem powszednim, ale nie mogą nami zawładnąć. Zawsze trzeba podjąć próbę ich rozwiązania, nawet jeśli są to niepowodzenia szkolne.

Nie mówmy: „nic nie rozumiesz”, „jesteś gorsza od innych”, „jesteś matematycznym osłem”. Lepiej będzie, jeśli wyjaśnimy, że porażka nie musi się powtórzyć. Zachęcajmy dziecko, by zastanowiło  się nad tym, co zrobić, by następnym razem odnieść sukces. Powiedzmy, że dziś wprawdzie źle napisało dyktando, bo może za mało ćwiczyło przed sprawdzianem, ale jeśli się przyłoży, to pewnie kolejny test ortograficzny pójdzie mu świetnie.

Nawet jeśli dziecko zrobi coś złego, traktujmy to zdarzenie jako chwilowe, które zawsze można zamienić w zwycięstwo.

Kto w młodym wieku pokonywał przeszkody, z łatwością poradzi sobie w przyszłości z większymi problemami. Dziecko świadome tego, że rodzice w pełni je akceptują, będzie z zapałem podejmować nowe wyzwania, wierząc, że ostatecznie wszystko będzie dobrze.

Sukces łatwiej odnieść małymi krokami. Każdy cel, zwłaszcza większy i trudniejszy do zrealizowania, musimy podzielić na etapy. Tylko wtedy jesteśmy w stanie go osiągnąć, gdy wcześniej będziemy cieszyć się z małych sukcesów. Jeśli względem dziecka, czy też siebie, mamy zbyt wysokie wymagania, to porażki szybko wpędzą nas w pesymizm. Można się martwić każdego dnia brakiem przyznania nagrody Nobla lub cieszyć z posprzątanego pokoju.

Dbajmy, aby wyzwania, przed którymi staje dziecko, nie były zbyt duże, ale i nie były zbyt małe. W tym może pomóc księga rekordów, w której jedna kartka to jedna dyscyplina, jak podskoki, przysiady, skok w dal z pozycji stojącej, marsz lub bieg z miejsca A do miejsca. Zapisujemy uzyskany wynik i datę, a następnie odnotowujemy kolejne rekordy. Tym sposobem dziecko może utwierdzić się w przekonaniu, że lepsze osiągnięcia są możliwe, choć nie za każdą próbą.

Takie sukcesy są kapitałem, z którego można czerpać w przyszłości. Są radością, do której warto się odnieść, kiedy dziecko zaczyna wątpić w siebie. Świadomość sukcesów jest każdemu potrzebna – niczym powietrze, woda i chleb. 

Recept na sukces jest bardzo wiele, poniżej – jak do niego zachęcać nastolatków: www.drpleskot.pl/porady-zdrowotne/200-niechcenie-kaizen-i-101-propozycji

 

O mnie

Marek Pleskot

Jestem pediatrą od ponad 30 lat. Przez 14 lat uczyłem studentów i specjalizujących się lekarzy w Warszawskiej Akademii Medycznej, od 22 lat prowadzę gabinet pediatryczny w Podkowie Leśnej. Wiem o co pytają rodzice i wiem czego zwykle nie zdążą wytłumaczyć inni lekarze.

Popularne porady

SUKCES z wyboru

Góra górze nierówna

CHWALENIE dziecka

Wszyscy lubią pochwały. Dają

© 2015 pediatraodpowiada.pl. Porady dla rodziców i opiekunów dzieci