Praktyczne porady dla matek i ojców. Przeczytaj, co powinni wiedzieć rodzice o zdrowiu dziecka.

TRENING ODPORNOŚCIOWY

Po urodzeniu układ odpornościowy dziecka

jest ukształtowany jedynie w 10%. Jego rozwój trwa ponad 12 lat i jest najintensywniejszy w pierwszych trzech latach życia. Dlatego im młodsze dziecko, tym łatwiejsze zakażenia dróg oddechowych. Najsłabsze są dwumiesięczne niemowlęta, u których spada poziom przeciwciał otrzymanych w „posagu” od mamy. One obowiązkowo muszą się pochorować, jeśli ktoś z domowników ma chorobę zakaźną, choćby katar. Podobnie jest z niemowlętami posyłanymi do żłobka. Szczególnie często infekcje atakują w pierwszym roku uczęszczania do środowiska licznych dzieci i ich zarazków.

Ilość zarazków zależy od pory roku. Jedna z mam napisała: „Dziecko od maja chodzi do żłobka. Przeziębiało się raz na jakiś czas. Ale kończyło się zwykle na katarze. Jednak to, co się dzieje od września, jest straszne. Na początku września było zapalenie krtani (z wizytą w szpitalu, bo się dusiło), które przeszło w ostre zapalenie oskrzeli (ponoć było blisko zapalenia płuc). Wyzdrowiało na jeden dzień i już kolejnego miało katar”.

Niestety, typowy maluch dopiero po dwóch–trzech latach intensywnego chorowania rzadziej cierpi z powodu przeziębień. Zwykle potrzebuje tyle czasu, aby nauczyć się rozpoznawać i reagować na zagrożenie ze strony zarazków chorobotwórczych. Młodszy choruje nie tylko łatwiej, ale i dłużej. Dużemu i silnemu byle zarazek nie podskoczy.

Są przedszkolaki, u których katar z krótkimi przerwami trwa od połowy września do połowy kwietnia. Niektórzy uważają, że katar dla dziecka jest mniej dokuczliwy niż dla dorosłego – ale tak nie jest. Przewlekłe katary prowadzą do powikłań w zatokach. Gorzej, jeśli dzieci mają fenotyp atopowy, który „lubi” zapalenia uszu i oskrzeli. Wtedy powikłania występują szybko i często. Maluchom z nawracającym spastycznym zapaleniem oskrzeli zagraża astma oskrzelowa. Wybór powikłań jest duży, ale nie musi do nich dochodzić. Jak my potraktujemy dziecko, tak  choroba je potraktuje.

Rodzice poszukują leków na odporność. Liczą, że po ich podaniu infekcje znikną. Niestety, takich leków nie ma. Skuteczność suplementów podobna jest do działania drożdży na wzrost, czy też oleju na dobre wyniki maturalne. Rozwój odporności, podobnie jak fizyczny i umysłowy, wymaga czasu. Oczywiście, są w przyrodzie wyjątki. Ci, którzy rozpoczynają kontakty towarzyskie w przedszkolu i nie chorują, mają supergeny (rzadko) i starsze rodzeństwo (często), od którego „łapali” przeziębienia w młodszym wieku.

To właśnie łagodne zakażenia są najskuteczniejszym sposobem pobudzania odporności dziecka. Trening odpornościowy można porównać do sportowego. W jednym i drugim potrzeba czasu, są ograniczenia oraz obawa przed nabyciem kontuzji. Kontuzja czasowo pozbawia przyjemności uczęszczania na zajęcia nie tylko sportowe, ale i środowiskowe.

Zawodnika nie posyłamy na trening, zanim kontuzja nie ustąpi – oczywiste, ale tylko w sporcie. Niektórzy rodzice, gdy zakażenie jest łagodne, wysyłają dzieci po 2–3 dniach podleczenia do przedszkola czy szkoły. Nie biorą pod uwagę, że u chorego dziecka odporność obniża się znacząco. Przeziębiony będzie zarażać nie tylko innych, ale sam wróci do domu w jeszcze gorszym stanie. Kolejno pojawiające się zakażenia powodują dalsze obniżanie się odporności.

Podczas treningów musimy dostosować rodzaj sportu do możliwości zawodnika. Wiek dziecka również jest ograniczeniem. Obawiamy się, że zawodnik może być zbyt młody do uprawiania boksu, ale mniej wątpliwości mamy, posyłając niemowlę do żłobka. Warto zastanowić się, a nawet skonsultować z pediatrą, czy:

– nasz zawodnik kwalifikuje się do żłobka,

– jego trening odpornościowy może być w maksymalnym obciążeniu przez 5 dni w tygodniu, a jeśli nie, to w jakim zakresie czasowym?

 

Wiemy, że zwykle można więcej osiągnąć, idąc powoli, niż skacząc od razu na głęboką wodę. Dlatego jestem zwolennikiem wydłużania okresu adaptacyjnego, do momentu, aż dziecko bezpieczniej będzie mogło podjąć codzienne ćwiczenie odporności od rana do wieczora. Początkowo 2–3 razy w tygodniu, po 2–3 godziny powinno być wystarczającym czasem na bezpieczniejsze „łapanie” zakażeń. Pamiętajmy, że niektórzy „trenujący” bardzo często po 2–3 dniach żłobkowania chorują przez 2–3 tygodnie w domu.

Obecnie każde zakażenie dróg oddechowych i przewodu pokarmowego u dziecka może być infekcją covidową. Wtedy wymagania istotnie wzrastają. Trening odpornościowy może przypominać naukę jazdy na nartach. Tyle że nie na łączce, a na ekstremalnym szlaku, poza wytyczoną trasą. Taki trening będzie niewspółmierny do możliwości, ale również chęci. Nie zmuszajmy dziecka do takiego ryzyka.

Warto zachęcać dzieci do aktywności fizycznej. Młodsze na szczęście w naturalny sposób są aktywne. Starsze dzieciaki, podobnie jak ich rodzice, wolą sport w telewizji. Zapominają, że niedocenianym stymulatorem odporności jest wysiłek fizyczny. Warto się gimnastykować razem z dziećmi, gdyż udowodniono, że osoby zdobywające się na intensywny wysiłek chorują dwukrotnie mniej niż osoby mało aktywne. Wczesne wprowadzenie rytuałów prozdrowotnych będzie procentować w przyszłości. W każdej rodzinie powinien funkcjonować domowy klub taneczny i sportowy.

Sportowiec dbający o swoją kondycję powinien aktywnie ćwiczyć również na zewnątrz, jeśli temperatura nie spada poniżej 10° C. Tolerancję zimna można poprawić przez właściwy ubiór i aktywność na świeżym powietrzu w różnych porach roku. Już u młodocianych piłkarzy znacznie rzadziej występują infekcje dróg oddechowych niż u ich kolegów szachistów.

Zahartowane maluchy mają większą odporność na wychłodzenie. Ich naczynia krwionośne znajdujące się pod skórą kurczą się słabiej i krócej niż u piecuchów, do tkanek dopływa więcej krwi, a wraz z nią przeciwciał. W konsekwencji – zahartowani mniej chorują na zakażenia układu oddechowego. Hartowanie czy chorowanie, wybór wydaje się oczywisty. Trzeba przy tym zachować BHH, czyli Bezpieczeństwo i Higienę Hartowania. Inaczej powinien być ubrany aktywnie grający, a inaczej siedzący na ławce rezerwowej. Do bezpiecznego zimowego hartowania kwalifikuje się odpowiednio ubrane dziecko zdrowe, kiedy wszyscy domownicy są także zdrowi. Musimy pamiętać, że wyziębiając – jednocześnie osłabiamy, a na osłabione dziecko czyhają wszystkie zarazki z całej okolicy.

Sportowcy zwracają uwagę na dietę. Są świadomi, że żywność może być zanieczyszczona chemią i pustymi kaloriami. Powszechnie wiadomo, że Anna Lewandowska bardzo dba o to, co i kiedy zjada jej mąż Robert. Tylko nierozsądni jedzą późne kolacje. Zdrowa dieta oparta jest na różnorodności posiłków z odpowiednią ilością białka, warzyw i owoców. Dzieciom, które nie jadają tłustych ryb morskich (dwa razy w tygodniu), wskazane jest podawanie tranu.

Topowi zawodnicy doceniają rolę snu. Ronaldo już się martwi, co to będzie, gdy oczekiwane dziecko będzie wybudzać go w nocy. Odpowiednia długość snu jest potrzebna każdemu człowiekowi. Dla dzieci jest ona szczególnie istotna – nocny wypoczynek umożliwia odpowiedni przebieg procesów wzrostowych, podnosi ODPORNOŚĆ (lepiej niż suplementy), reguluje emocje i apetyt, poprawia metabolizm.

Na szczęście są psycholodzy sportowi, którzy mentalnie przygotowują swoich podopiecznych, aby mogli osiągać sukcesy, nawet wtedy, gdy mają domowe kłopoty. Wiemy, że sukcesy sportowca zależą od kondycji zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Często słyszymy, że porażka zaczęła się w głowie.

Nasze problemy psychiczne wiążemy ze stresem. Warto pamiętać, że stres jest reakcją na pojawiające się zdarzenia — zarówno negatywne, jak i pozytywne. Aby sprostać codziennym wyzwaniom, potrzebujemy optymalnego poziomu stresu, to znaczy takiego, z którym możemy sobie radzić. Krótkotrwały stres pobudza i wywołuje korzystne dla organizmu zmiany w układzie immunologicznym, ale gdy staje się długotrwały, to bardzo osłabia odporność.

W zestresowanym organizmie nie tylko centralny układ nerwowy wpływa na odporność, lecz także zachodzi odwrotna reakcja. Wiele aktywnych substancji powstających w czasie infekcji niekorzystnie wpływa na mózg. Rozpoczyna się błędne koło – jeden chory układ powoduje chorobę drugiego, a zaburzenia drugiego dodatkowo uszkadzają ten pierwszy. Pojawiające się przygnębienie i smutek jeszcze bardziej osłabiają zawodnika. Stres dziecka w szkole bywa trudniej i później zauważalny niż przedszkolny. Nie tylko wymagania rodziców czy nauczycieli są dziecięcym problemem. Niestety, dla wielu traumatyczne jest zachowanie rówieśników.

Lawinę nieszczęść mogą pokonać optymizm i radość. To one uwalniają zawodnika od nadmiernego lęku, pomagają zapanować nad silnymi emocjami, a nawet podnosić odporność immunologiczną organizmu. 

www.drpleskot.pl/porady-zdrowotne/226-radosc-czy-anhedonia,

www.drpleskot.pl/porady-zdrowotne/233-lepiej-byc-optymista-czy-pesymista

Warto każdego dnia przypominać sobie o drobnych sukcesach i mieć świadomość, że coś dobrego dla siebie i innych zrobiliśmy.

www.drpleskot.pl/porady-zdrowotne/238-sukces-z-wyboru

Łatwiej będzie dziecku chwalonemu niż niedocenionemu. Chwalić powinniśmy, ale w sposób właściwy.  www.drpleskot.pl/porady-zdrowotne/237-chwalenie-dziecka

Na pochwałę i sukces, podobnie jak na odporność, trzeba zapracować. W praktyce łatwiej osłabiać odporność niż ją wspomagać. Nawracające infekcje szczególnie łatwo pojawiają się u dzieci mających alergię, niedokrwistość czy przerośnięty migdałek gardłowy.

Trudno uwierzyć, że dorośli palą papierosy przy dzieciach. Aż 40% polskich dzieci jest codziennie narażonych na szkodliwe bierne palenie papierosów. Dym tytoniowy niszczy nabłonek dróg oddechowych i ułatwia wnikanie zarazków, zwłaszcza wirusów.

Powtórzmy: organizm nabiera odporności na zarazki, z którymi dzieci miały kontakt, dlatego muszą co jakiś czas chorować. Ale jeśli już muszą, to niech chorują łagodnie, krótko i bez powikłań. A to zależy w dużym stopniu od ogólnej kondycji pacjenta. Ona zaś od zdrowego stylu życia, w aspekcie zarówno fizycznym, jak i psychicznym. Duże znaczenie mają aktywność fizyczna, odpoczynek, sen, dieta, a także higiena psychiczna.

O mnie

Marek Pleskot

Jestem pediatrą od ponad 30 lat. Przez 14 lat uczyłem studentów i specjalizujących się lekarzy w Warszawskiej Akademii Medycznej, od 22 lat prowadzę gabinet pediatryczny w Podkowie Leśnej. Wiem o co pytają rodzice i wiem czego zwykle nie zdążą wytłumaczyć inni lekarze.

Popularne porady

WŚCIEKLIZNA, czyli znowu o szczepieniach.

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa ostrzega Warszawę

NIEMOWLĘ NIEPRZYTOMNE

Reanimacja podstawowa wg European Resuscitation Council

© 2015 pediatraodpowiada.pl. Porady dla rodziców i opiekunów dzieci