Praktyczne porady dla matek i ojców. Przeczytaj, co powinni wiedzieć rodzice o zdrowiu dziecka.

Przedszkolak znowu chory, dlaczego?

Dzieci, które zaczęły chodzić do przedszkola albo żłobka, chorują -

przeciętnie około 10 razy w roku , ale większość zakażeń występuje jesienią i w zimie. Ro dzice mają wrażenie, że dziecko jest chore po prostu bez przerwy.

    Szerzenie się zakażeń zależy od bardzo wielu czyn ników. Chore dzieci oddawane są do przedszkola a nawet żłobka. Kiedyś zapytałem rodziców, którzy posył ali dziecko dwuletnie do żłobka we Francji, jak często chorowało? Odpowiedzieli, że prawie wcale. Po doświadczeniach w Polsce dodali, tam mamy zwykle nie pracują, więc chore dzieci nie są posyłane do żłobków. Nasz zasmarkany przedszkolak ma zwyczaj wkładania do ust wszystkich pochwyconych zabawek. Kolega przechwyci odłożoną obślinioną zabawkę i czym prędzej sam wepchnie ją do ust. Czy można wyobrazić sobie skuteczniejszy sposób na zakażanie?

    Dziecko chore posłane do przedszkola nie t ylko samo wróci z niego bardziej chore, ale także pozaraża inne. Większe nieszczęście może się zdarzyć, jeśli w domu jest małe niemowlę. Chory przedszkolak chętnie będzie kichał, prychał i całowa ł rodzeństwo po rączkach. Niestety, kto młodszy ten słabszy i musi nie tylko dłużej ale i ciężej chorować.

    Praktyka wskazuje, że w powrocie do zdrowia również obowiązuje prawo starszeństwa. Nawet jeśli mam a zarazi się od dziecka, to będzie ono czekało, aż rodzic da dobry przykład i pierwszy wyz drowieje. Zjawisko to wynika z różnicy w potencjale zdrowotnym.

    Odporność nabyta wzrasta z przyrostem wzrostu, a różnica wysokości dziecka i jego mamy jest na ogół istotna. Małe dziecko jest zagrożone nie tylko ze strony rówieśników, rodzeństwa, ale także rodziców. Niestety, dorośli podobnie jak dzieci, często postępują bardzo nierozważnie.

    Wiadomo, że w chorobach przeziębieniowych największa zakaźność występuje podczas kontaktu twarz z twarzą – 70%, a tylko pięć procent zaraża się na odległość. Przez ręce, do zachorowania, dochodzi u co czwartego przeziębionego. Tak często, gdyż nie są przestrzegane zalecenia profilaktyki zakażeń. Dorośli powinni dawać przykład, że nie tylko nos wycierają, ale również jak kichają, to w chusteczkę, którą wyrzucają do kosza. Następnie myją ręce przez 20 sekund wodą z mydłem i dokładnie je wycierają, najlepiej papierowymi ręcznikami. Gdy nie zdarzą sięgnąć po chusteczkę, to lepiej kichać w zgięty łokieć a nie na dłoń. Wiadomo, że praktycznie nie zawsze będą mieli pod ręką umywalkę.

    Brak jest jakichkolwiek wy tłumaczeń dla palaczy tytoniu. Tym sposobem dorośli zmuszają do biernego palenia dzieci, a wiadom o, że dym tytoniowy poraża oczyszczający mechanizm rzęskowy dróg oddechowych. Palący powinni pamiętać, że promują palenie a tym samym bardzo istotnie zwiększają ryzyko zachorowania na raka płuc.

    Powszechnie się słyszy, że szkoda, że nie ma mrozu, bo wymroziłby zarazki. Ale przecież zarazki nie wiszą na drzewach, one „skaczą” z człowieka na człowieka. Podczas mrozu paradoksalnie rzadziej dochodzi do wychłodzenia, gdyż dorośli staranniej się ubierają. Gdy zaś temperatura jest powyżej zera, to powszechne staje się bagatelizowanie ubioru, co w konsekwencji sprzyja „o słabieniu” niezahartowanego, zestresowanego i niewyspanego organizmu. A zarazki tylko na to czekają.

O mnie

Marek Pleskot

Jestem pediatrą od ponad 30 lat. Przez 14 lat uczyłem studentów i specjalizujących się lekarzy w Warszawskiej Akademii Medycznej, od 22 lat prowadzę gabinet pediatryczny w Podkowie Leśnej. Wiem o co pytają rodzice i wiem czego zwykle nie zdążą wytłumaczyć inni lekarze.

Popularne porady

Lepiej być optymistą czy pesymistą?

 Niektórzy uważają, że pesymiści żyją dłużej

SUKCES z wyboru

Góra górze nierówna

© 2015 pediatraodpowiada.pl. Porady dla rodziców i opiekunów dzieci